15 cze 2014

365 dni jako żona

A dokładnie rok temu było tak...




bohater pierwszego planu - machający Marcel!








Ten dzień był po prostu idealny. Może to dziwnie zabrzmi, ale mogę powiedzieć, że po prostu fantastycznie  bawiłam się na swoim weselu! Nie spodziewałabym się nawet, że będę tak wyluzowana, ale jak się okazało radość z tego Dnia była tak wielka, że wszelkie stresy  zeszły na drugi plan. I tylko smutek mnie czasem ogarnia, że nieprędko będzie okazja znów zgromadzić w jednym miejscu wszystkie tak bliskie nam osoby. Dziękuję za ten wspólny rok Mężu :*


14 cze 2014

Świętujemy

Jutrzejszą rocznicę (tak tak, to już rok!)  świętowaliśmy już dziś, oczywiście -jak to zwykle my- kulinarnie. Postanowiliśmy wypróbować nowe miejsce i na pewno dołączymy je do naszej 'kulinarnej mapki Poznania'. Lokal zwie się Ta Włoska i z zewnątrz wygląda bardzo niepozornie, żeby nie powiedzieć- dość nędznie. Wnętrze ma za to fajny, bezpretensjonalny klimat, który skojarzył mi się z nadmorską knajpką gdzieś tuż przy plaży (Może po prostu odzywa się moja coroczna tęsknota za polskim morzem?) No ale jak wiadomo, nie o wnętrze chodzi, a przede wszystkim o to, jak gotują. No i tu bardzo miłe zaskoczenie- smacznie, estetycznie i niedrogo. Z pewnością nie wszystko w menu jest typowo włoskie (Mój T. posilił się zapiekanką ziemniaczaną z bekonem), ale jak wiadomo, Polak różne treściwe rzeczy lubi zjeść. Ja wypróbowałam krem z pomidorów i makaron z kurkami i kurczakiem w sosie śmietanowym. Duży plus za fajną, rodzinną atmosferę, przemiłą obsługę i kącik zabaw dla dzieci. Minusik za tiramisu w kostkach (takie jakie można dostać w każdej cukierni.)  A jak wiadomo- deser dla mnie to rzecz święta, więc troszkę byłam zawiedziona.

Ta Włoska
ul. Poranek 3a
Poznań